Home Ameryka Północna Fotografowanie w górach – Kanion Antylopy prawie tak fajny, jak sądziliśmy

Fotografowanie w górach – Kanion Antylopy prawie tak fajny, jak sądziliśmy

Autor Kamila Budrewicz
Kanion Antylopy z dzieckiem

Zima w zachodnich stanach USA, ma jedną przewagę nad latem. W popularnych miejscach nie bijesz się na karate o każdy cm gruntu (chyba, że z towarzyszami podróży ^^).  Nocleg (zwykle) znajdziesz bez problemu.  W dodatku taniej niż w sezonie. Jedzenie także… Jest jednak takie jedno wredne miejsce, które nie bardzo chce się do tej reguły stosować. Nie musimy go nikomu przestawiać, bo pojawia się regularnie na milionach zdjęć ludzi z całego świata. Kanion Antylopy.

.

Kanion Antylopy z dzieckiem

 

I byłoby „cud, miód i maliny”, gdyby nie zaskoczenie, które „Antylopka” nam zaserwowała. Niestety nie takie, w którym, na romantycznej kolacji, chłopak klęka z pierścionkiem zaręczynowym u stóp swojej wybranki. Bardziej takie, w którym gość na romantyczną kolację przychodzi w kreszowym dresie.

.

Rozczar numer 1 – wycieczki zorganizowane

.

Tu musimy przyznać się bez bicia. Przed wyjazdem uznaliśmy w ciemno, że Kanion Antylopy, podobnie jak większość przyrodniczych miejscówek w Stanach – jest powszechnie dostępny. Tak po prostu. Kupujesz bilet wstępu na dany obszar i sobie „eksplorujesz”. Nic z tych rzeczy. Jedyną możliwością (dla turysty) zobaczenia na żywo tego cudu przyrody – jest wykupienie udziału w wycieczce zorganizowanej. Od 1997 roku roku biznesu dobrze pilnują Indianie z plemienia Nawajo. O samodzielnej wyprawie możesz zatem zapomnieć.

.

upper kanion wycieczka

.

Poza sezonem odpada problem długiego oczekiwania na wolne miejsca. Nasze bilety rezerwowaliśmy z dwudniowym wyprzedzeniem. W sezonie jest to niemożliwe i bywa, że dwa tygodnie wcześniej to mało. Jeśli więc bardzo zależy Ci na odwiedzeniu tego miejsca – musisz ten fakt koniecznie wziąć pod uwagę.

Zdecydowaliśmy się na zakup wycieczek (przez Internet) w pakiecie – Upper Antelope Canyon & Lower Antelope Tourw cenie (kto nie siedzi, niechaj zasiądzie) 169 USD za osobę (119 USD dziecko do lat 7). Nie trudno stwierdzić, że poza lotami do USA, była to najdroższa atrakcja całego wyjazdu (w sumie latać lubi tylko Kaja 😉 ). „Tanioszka” – nie?

//* Teraz wiemy, że znacznie tańszą opcją, mniej zaludnioną i z większym czasem na zwiedzanie jest wybór mniej popularnego kanionu w okolicy (np. Canyon X).

.

Kanion Antylopy

.

Rozczar numer 2 – dopuszczalne wyposażenie

.

Wycieczki po Kanionionie Antylopy zorganizowane są tak, żebyś uwiecznił piękno tego miejsca, ale nie przesadził z jakością zdjęć :>. W tym celu możesz zabrać ze sobą wyłącznie jeden aparat fotograficzny + 1 obiektyw, choć lepiej – gdyby to był smartfon. Oczywiście iPhone, bo to USA. Posiadaczy takowych przewodnik dokładnie informuje jakich ustawień używać i jak robić zdjęcia. Co oporniejszym – bierze telefon i za nich robi zdjęcia! Lustrzankowi intruzi „tak dobrze” nie mają  – szurają tymi obiektywami po skałach i jeszcze wymagają zgody na zatrzymanie się. Ech.

.

fotografowanie w Kanionie ANtylopyfotografowanie w Kanionie ANtylopyfotografowanie w Kanionie ANtylopyfotografowanie w Kanionie ANtylopy

.

Do kanionu nie możesz wnieść także statywu (i tak nie miałbyś nawet czasu go rozłożyć), plecaka, wody, ani… pełnego pęcherza. Temperatura się zmienia, więc dopuszczalne jest przewiązanie bluzy w pasie ;). Generalnie – nie zgłaszać problemów, wykonywać rozkazy. Nie za darmo… rzecz jasna :>

.

fotografowanie w Kanionie AntylopuKanion Antylopu z dzieckiemKanion Antylopu z dzieckiem

.

Rozczar numer 3 – wycieczka po Lower Canyon

.

Wybrana przez nas opcja zakładała dwie wycieczki. Z rana – Lower Canyon, a w południe Upper Canyon. Gdyby je kupować osobno – ta pierwsza część jest znacznie tańsza. Chyba wiemy dlaczego. Za jakieś 60 baksów (w sezonie zapewne więcej) wykupujecie bieg przez kanion. Dosłownie. Być może trafiliśmy na taką sobie przewodniczkę, która goniła nas kijem między skałami. I to od samego początku. Dokładnie informując, w których miejscach nie możemy robić zdjęć…

.

wejście do Lower Kanion ANtylopy

Wchodzimy do Kanionu Antylopy. Obowiązuje zakaz robienia zdjęć. To powstało całkiem przypadkiem ^^. Pod nami już widać zagęszczenie w tunelu, jak w kolejkach do sklepów w kwarantannie.

Kanion Antylopy z dzieckiem

Tutaj też nie wolno robić zdjęć! Ach ten niesforny aparat ^^.

Kanion Antylopy

Tutaj już można było fotografować na legalu. Skały nie cierpią z powodu odgłosów migawki!

Kanion Antylopy

 

Generalnie byliśmy tymi złymi, którzy wstrzymywali innych „biegaczy” swoją chęcią zrobienia jakiegokolwiek_zdjęcia. Jak się finalnie okazało – wycieczka, która miała trwać ponad 40 minut, trwała w rzeczywistości zaledwie 30.  Czar prysł…

.

Kanion Antylopy z dzieckiem

.

Na koniec, „uprzejma” pani była łaskawa zapytać jak nam się podobało. Większość członków naszej licznej wycieczki, wyposażonych w błyszczące telefony, po amerykańsku kiwała głowami. Bartek czuł, że powinien dodać swój komentarz, że za szybko, że nawet nie miał jak aparatu ustabilizować, bo go popychano. Poza tym pusty kadr był marzeniem. Na co nasza przewodnik odpowiedziała: „Trzeba było wykupić photo_tour” (to samo, tylko wolniej, mniejsza gruba, 400$ w kieszeni mniej).  Taaaa….

Każde zdjęcie, które nam się udało tu zrobić – było efektem nie lada walki:

.

Lower Antelope Canyon Lower Antelope Canyon

Lower Antelope Canyon Lower Antelope Canyon

 

Upper Canyon – na ratunek Antylopie

.

Po jakichś 3 godzinach przerwy (odwiedziliśmy w tym czasie Horseshoe Bend) – wrócilibyśmy do domu ze łzami na obiektywach. Droższa część naszej przygody w „brzuchu Antylopy” nieco uratowała wizerunek tego miejsca. Być może trochę za sprawą niezłego przewodnika, któremu zwyczajnie zależało. Pewnie też organizacja oprowadzania jest tu znacznie lepsza, bo „gajdzi” chociażby dbają o zachowanie odstępów między grupami (w tym wypadku też mniej licznymi).

.

Upper Antelope Canyon Upper Antelope Canyon

.

Klimat był podobny. Zero statywów. Żadnych plecaków, picia, zatrzymywania się na dłużej, niż „szefu” karze. Niewielkie różnice sprawiły jednak, że ta część wycieczki była znacznie bardziej komfortowa. Przemieszczaliśmy się wolniej. Zatrzymywaliśmy się w każdym strategicznym miejscu, a przewodnik wskazywał światłem lasera, na co zwracać uwagę (także przy robieniu zdjęć). W kilku miejscach dał czas na rodzinne zdjęcia.

.

Kanion Antylopy rodzinnezwiedzanie kanionu antylopy w zimie

 

Do tego przejął się mocno naszym najmniejszym fotografem i za każdym razem wyciągał ją na front grupy, dzięki czemu zrobiła kilka naprawdę niezłych zdjęć, w miejscach, w których my byliśmy bez szans.

Zdjęcia naszej siedmiolatki (Fuji XT-10 + 16-50 F4):

.

Kanion Antylopy Kaja Budrewicz mały fotograf Kanion Antylopy Kaja Budrewicz mały fotografKanion Antylopy Kaja Budrewicz mały fotografKanion Antylopy Kaja Budrewicz mały fotograf Kanion Antylopy Kaja Budrewicz mały fotografKanion Antylopy Kaja Budrewicz mały fotograf Kanion Antylopy Kaja Budrewicz mały fotograf Kanion Antylopy Kaja Budrewicz mały fotograf Kanion Antylopy Kaja Budrewicz mały fotograf Kanion Antylopy Kaja Budrewicz mały fotograf Kanion Antylopy Kaja Budrewicz mały fotograf

.

Upper Canyon jest znany ze zdjęć wiązki światła, która wpada przez skalną szczelinę i daje naprawdę spektakularny efekt. Taki efekt tylko latem. Zimą trzeba się nacieszyć światłem, które pięknie modeluje struktury czerwonej skały i podkreśla magię tego miejsca. Dlatego nawet o tej porze roku musisz tu być w samo południe. Wieczorem i wczesnym rankiem nie ma to zupełnie sensu. Bez światła, wpadającego do wnętrza kanionu – zobaczysz szarobure struktury i wrócisz z jeszcze większym przeświadczeniem źle wydanej kasy.

.

fotografowanie w górach

Niemniej jednak, to co oku wydaje się jeszcze w miarę jasne – dla aparatu wcale takie nie jest. Statyw dałby znacznie więcej możliwości. Nie musielibyśmy robić zdjęć na wysokim ISO (czytaj: walka z ziarnem), a i w ten sposób poradzilibyśmy sobie z ludźmi („zniknęliby” dzięki wykorzystaniu filtra szarego). Starsze aparaty i słabsze matryce, w takim wariancie zwiedzania, na pewno mają bardziej pod fotograficzną górkę.

W Nikonie Z6 bardzo pomocna okazała się stabilizacja w body, dzięki której na dało się używać niższego ISO. D750 dosyć dobrze sobie radzi z wysoką czułością, jednak z akcentem na „dosyć”. Poziom odrzutów był bardzo bolesny…

.

Kanion Antylopy
Kanion Antylopy

.

Kanion Antylopy – hot or not?

Zanim zanurzysz się w szczelinach kanionu, usłyszysz, że pod żadnym pozorem nie możesz kręcić filmów. Czyżby skały w ten sposób cierpiały bardziej? Nic z tych rzeczy. Mamy wrażenie, że w ten sposób utrzymywany jest mit marketingowy, dzięki któremu magia tego miejsca przyciąga (między innymi) takich jak my. Bo tak. Trochę czuliśmy się „zrobieni w balona”.

.

.

Niezaprzeczalnie – przyroda w tym miejscu zrobiła kawał niezłej roboty. Co do tego nie mamy najmniejszych wątpliwości. Gdyby jednak dało się to docenić w jakikolwiek inny sposób (np. zwiedzając go tak, jak chociażby skalny labirynt Szczelińca) – poziom zachwytu byłby znacznie większy. Za te pieniądze i w tej formie – żałujemy, że o możliwości zwiedzania innych kanionów (bardzo podobnych do Antylopy) dowiedzieliśmy się dopiero po powrocie. 0:1 dla nas. Znacznie większą radość czuliśmy w innych przyrodniczych perełkach, w których przy okazji nikt nie chciał zadeptać naszej siedmioletniej córki (Kaja z Lower Canyon wyszła prawie ze łzami w oczach)!

 

.

.

Amerykanie wydawali się jednak zachwyceni. Zarówno dolnym jak i górnym kanionem. Chyba, że to była wyłącznie „amerykańska uprzejmość”. Nie zrozumcie nas jednak źle. To naprawdę piękne miejsce i jeśli nie macie tak silnej „zajawki na foto” jak my i chcecie je po prostu zobaczyć – jest szansa, że Wasze zdanie będzie zupełnie odmienne. Wtedy jednak wybierzcie Upper Canyon (wolniej, ładniej, lepiej zorganizowane grupy) lub np. Canyon X (tam ponoć jeszcze luźno). Nasze złe wrażenia być może za jakiś czas odrobinę zatrą zachowane obrazki ;).

.

kanion Antylopy zdjęcia

 

Może Ci się także spodobać

2 komentarze

Beata 11 maja 2020 at 20:39

Piękne zdjęcia mimo przeciwności. Rozumiem niedosyt, przed 6 laty odwiedziłam Lower C. trochę znienacka, nie trafiłam na kolejkę latem, z dowcipnym przewodnikiem i na dodatek dość „powolnym”. Te kilka lat stanowi pewnie kosmiczną różnicę, ale może nie dziwi, że Indianie mając taką żyłę złota łupią chętnych bez skrupułów. A zdjęcia? no cóż mimo, że z ręki, że zaszumione/odszumione w PS cieszą do tej pory. Czekam na kolejne wrażenia z Ameryki. Gratulacje dla najmłodszego fotogafa

Reply
Kamila Budrewicz 13 maja 2020 at 12:52

Z pewnością tutaj i czas i przewodnik miał znaczenie. w Upper C. przewodnik był naprawdę super. Pilnował wręcz, żeby każdemu udało się coś zrobić, pomimo takiej formy zwiedzania, a nie innej. W Lower C. – jak w tekście ;). Ponoć kilka lat temu było rzeczywiście trochę bardziej „ludzko” – tak nam opowiadało kilka osób. Indianie się fotografami specjalnie nie przejmują – zdecydowanie bardziej $$ ;). Nie wiem czy kojarzysz słynny balkon widokowy nad Grand Canyonem. To jest mistrzostwo zdzierania kasy. Nawet aparatu zabrać nie możesz. Jedyną opcją jest kupienie zdjęć zrobionych przez nich!
Kolejne odsłony Ameryki niebawem. Pozdrawiamy ciepło:).

Reply

Zostaw komentarz